Overblog
Edit post Follow this blog Administration + Create my blog
Relaksowy blog - Pobierz za darmo 1449

Relaksowy blog - Pobierz za darmo 1449

Moja recenzja gry Crash Bandicoot N. Sane Trilogy

Crash Bandicoot N. Sane Trilogy to remake pełną gębą. Trzy kultowe gry zrobione praktycznie od zera sprawiły, że poczułem się o 20 lat młodszy.

Postaci Crasha, Coco czy Dr. Neo Cortexa nie trzeba być nikomu, kto miał szczęście dorastać wraz z głównym PlayStation. Kultowa seria zręcznościówek od Naughty Dog była otwartym system sellerem również ze świecą szukać posiadacza konsoli Sony, jaki nie grałby, albo choć nie słyszał o tej wartości. Zresztą, niech przemówią liczby: debiutancki Crash Bandicoot (1996) przyszedł do ponad 6,8 milionów użytkowników, zaś sequele Crash Bandicoot: Cortex Strikes Back (1997) i Crash Bandioot: Warped (1998) sprzedały się w odpowiednio 5,2 i 5,7 milionach egzemplarzy. Czapki z osób.

 

 

O burzliwej historii serii Crash Bandicoot pisałem rok temuż z przyczyny 20-lecia narodzin kultowego jamraja. Dość powiedzieć, że marka przylegająca do Activison od lat zmienia się na słabe i nie wyobrażam sobie powrotu do starej świetności. Na szczęście nowo wydana składanka Crash Bandicoot N. Sane Trilogy przełamuje złą passę również po deszczu multiplatformowych sequeli i nieudanych eksperymentów typu Crash of the Titans, remake oryginalnej trylogii pomaga ukoić skołatane nerwy fana dawnego Crasha.

 

 

Warto zaznaczyć, że Crash Bandicoot N. Sane Trilogy od Vicarious Visions zostało stworzone praktycznie od zera. Twórcy liczący na prostym koncie kilka crashowych platformówek na Game Boy Advance czy Crash Nitro Umów nie dysponowali kodem źródłowym oryginalnej trylogii i przydatnymi materiałami referencyjnymi (polecam ciekawy produkt na ten problem), dlatego musieli włożyć mnóstwo funkcji w uchwycenie ducha gier Naughty Dog, z jednoczesnym zachowaniem ważnych elementów (sterowanie, praca kamery), i wszystko to obudować współczesną oprawą. Z pewnością nie było łatwo, ale efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Moja recenzja gry Crash Bandicoot N. Sane Trilogy

Absolutnie wszystko, od intra, przez menu, aż po wizerunek i zawieranie poziomów i jakości zostało pieczołowicie odtworzone, bo trudno to określić liftingiem czy wprowadzeniem zmian. Między poszczególnymi pozami nie jesteśmy do tworzenia z takim skokiem technologicznym jak 20 lat temu. Różnice graficzne wynikają dużo z programu poziomów niż możliwości – też z "jedynki" są bardziej wydajne również mniej atrakcyjne. Tylko właściwie to dopiero było przed laty. Jeśli nie graliście ostatnio w ciekawe Crashe, to włączcie sobie chociażby jakiś archiwalny zwiastun czy gameplay, żeby zobaczyć, że między Crash Bandicoot a dwa lata późniejszym Warped naprawdę sporo się zmieniło. Tak pod względem grafiki jak a indywidualnej rozgrywki.

 

 

Nie odczuwa co ukrywać, pierwszy Crash to najsłabszy element nowej składanki, oraz jednak jestem do ostatniej gry ogromny sentyment, to różnica pomiędzy debiutem a sequelami jest znana na ważny rzut oka. W 1996 roku Naughty Dog dostarczyło miłą także na własny droga innowacyjną zręcznościówkę 2,5D, która prowadziła moc pierwszej konsoli Sony, jednak właśnie w Cortex Strikes Back (uważanej za najlepszą strona serii, choć ja wolę "trójkę") i Warped twórcy rozwinęli skrzydła. Dodali mnóstwo nowych pomysłów, ruchów, pojazdów czy broni, które skutecznie urozmaicały zabawę z udziałem Crasha, a później także Coco. Nota bene, młodsza siostra Crasha jest dzisiaj w sumie grywalną osobą we każdych trzech grach – wcześniej potrafili nią sterować wyłącznie na dedykowanych stanach w "trójce", i w "jedynce" nie pojawiała się w zespole. Danie tej wersji to wygodny ukłon w część fanów Coco, natomiast nie bierzcie na następujące z bieżącego sumy w trybie grania. To raczej skin dla głównej postaci, z takim samym wachlarzem sportów i ataków o takim tymże działaniu niż alternatywna część z rządem odmiennych zdolności.

 

 

Odtworzenie światów autorstwa Naughty Dog również przyznanie im tej głębi było nie lada wyzwaniem. Nowa ekipa dołączyła do całej sytuacji z szerokim wpływem do materiału podstawowego również udało jej się sprawić, że dobrze znane poziomy czy przeciwnicy nie sprawiają wrażenia współczesnych wariacji. Oczywiście niektóre elementy trzeba było spowodować praktycznie w pełnie po naszemu – wystarczy popatrzyć na nowe otoczenie Wielkiego Muru z Warped również porównać je z dziełem Vicarious Visions. Tam, gdzie w środowisku widniały surowe, zielone pagórki, teraz widzimy duże w momenty obiekty, które idealnie oddają klimatem do pierwotnego zamysłu. To jedyne dotyczy się szukających w też także we wte przeciwników, którzy doczekali się stosownych upiększeń, tylko wtedy w dalszym rozwoju starzy i rozpoznawalni na pierwszy etap oka znajomi. https://pobierzgre.org/strategiczne/

 

 

Oprawie graficznej Crash Bandicoot N. Sane Trilogy niestety tak naprawdę cokolwiek zarzucić. Dobre jak brzytwa tekstury w wymieszaniu z rządem imponujących efektów (odbicia w lodzie, woda, ogień) tworzą jednolitą oraz dobrą dla oka całość. Można co prawda ponarzekać, że każde gry używają w 30 klatkach animacji na minutę (na wesele nic nie zwalnia), ale tak więcej stanowiło w wypadku innych gier. Fajnie, gdyby Vicarious Visions przyśpieszyło część do pewnych 60 FPS-ów, ale zabieg tego elementu nie jest zwłaszcza uciążliwy, zwłaszcza dla osób przyzwyczajonych do możliwości z PSX-a. Puryści mogą z kolei kręcić nosem na dubbing, który siłą rzeczy musiał zostać nagrany z tamta, i przez więc nie udało się zatrudnić aktorów podkładających głos w innej trylogii. Część z nich szła jednak nad wcześniejszymi walkami z linii Crash Bandicoot, to osoby znające Crash Twinsanity czy Crash Team Racing z pewnością rozpoznają znajome głosy. Grunt, że ekipa zarejestrowała się na laur i tchnęła nowe tkwienie w popularnych bohaterów – w pewnych, na dowód Tawnę z "jedynki", po raz ważny w akcji.

 

 

Takich różnic pomiędzy innymi a zremasterowanymi zabawami jest dodatkowo o znacznie bardzo, aczkolwiek nie odda się ukryć, że ale najbardziej hardcore'owi fani zauważą, iż w poszczególnym okresie są dwie dodatkowe skrzynki do rozbicia, albo że zdobyła nowa animacja w niezgodzie z starym. Ważniejsze zmiany to chociażby dodanie opcji auto-save do pierwszej gry, ujednolicenie menu czy danie trybu Time Trials do pełnych trzech gier. Krótko mówiąc, Crash Bandicoot N. Sane Trilogy to przemyślany i dopieszczony zestaw, który oczyszcza oraz rozwija dawne potknięcia oraz niweluje ograniczenia.

Jeśli w erze pierwszego PlayStation zagrywaliście się w prace Naughty Dog, toż po prostu musicie sięgnąć po Crash Bandicoot N. Sane Trilogy. Dziecko Vicarious Visions nie jest następującym zrobionym na kolanie remasterem, jakich ukazuje się na zbycie całe mnóstwo. Jeżeli baliście się, że uświadczymy tu prostej wymiany tekstur, dodania kilku efektów oraz przycięcia obrazu do szerokich telewizorów, więc po raz drugi rozwiewam wszelkie obawy. Crash Bandicoot N. Sane Trilogy nie zarabia na nostalgii, lecz zapewnia sentymentalną podróż w historię w bardzo komfortowych warunkach. W fazie PlayStation 3 nie miałem nic przeciwko (z takimi wyjątkami) remasterom HD gier z PS2, i dostosowywał się prostym liftingiem ulubionych gier, jednak składanka Crasha to zdecydowanie inna jakość oraz stan wykonania.

 

 

Jestem pod dużym wrażeniem pracy następców Naughty Dog, jacy z szacunkiem dla oryginału mogliby stworzyć prawdziwie współczesny produkt. Pod względem gry wtedy w dalszym rozwoju 20-letnie walki z czystymi archaizmami, zawsze jestem zupełnie przekonany, że czasami niewygodna kamera czy detekcja kolizji nie przeszkodzi zupełnie innemu pokoleniu graczy bawić się przygodami najbardziej prestiżowego jamraja na świecie.

Moja recenzja gry Crash Bandicoot N. Sane Trilogy

Ocena użytkowników 8/10

Wymagania sprzętowe Crash Bandicoot N. Sane Trilogy

Minimalne: Intel Core i5-750 2.67 GHz / AMD Phenom II X4 965 3.4 GHz 8 GB RAM karta grafiki 2 GB GeForce GTX 660 / Radeon HD 7850 lub lepsza Windows 7

Share this post
Repost0
To be informed of the latest articles, subscribe:
Comment on this post